piątek, 22 września 2017

Dorosłość

  Do tych ,,magicznych" urodzin zostało mi jeszcze trochę czasu. Wada i zaleta urodzenia się pod koniec roku. Zawsze musiałam ten rok nadrabiać. Jednak nie zmieni to faktu, że niedługo przyjdzie mi świętować wejście w dorosłość. Nie jestem pewna czy mnie ten fakt cieszy. Bo przecież niedawno bawiłam się lalkami, lepiłam figurki z plasteliny i beztrosko spędzałam czas z dziećmi. Tymi dziećmi, które dziś mają własne dzieci. Jakoś ciężko patrzeć na nich jak na dorosłych. Bo przecież ja wciąż widzę zasmarkane małe potworki, które wpadają na kolejny genialny pomysł... Czas płynie i nie da się go zatrzymać. Trzeba się dostosować.
  Kiedy zaczyna się dorosłość? Bo raczej nie wtedy, kiedy wybija nam ta wspaniała liczba. Każdy dojrzewa we własnym tempie. Tylko co z tego, skoro wraz z przywilejami spadają na nas obowiązki? Zadania, o których się nawet nie myślało... Zawsze jest nadzieja, że ktoś wskaże nam drogę. Zwykle są to rodzice, ale ile będą mieć cierpliwości, żeby tłumaczyć nam wciąż to samo?
  Wciąż słyszymy o samych zaletach bycia pełnoletnim. Bo przecież możesz mieć prawo jazdy. Bo możesz bez skrupułów decydować o swoim życiu. Bo możesz robić co chcesz. Może przez to zachwalanie dorosłości zderzenie z nią jest tak brutalne? Jak to wszystko ma się do rzeczywistości?
Nagle musimy stanąć przed swoją przyszłością. Zdecydować o tym jak zarabiać, co robić, gdzie mieszkać... Musimy zmierzyć się z rzeczami, o których do tej pory nie myśleliśmy. Gdy opuszczamy ,,gniazdo" uświadamiamy sobie, że coś w naszym życiu naprawdę się zmienia. Okazuje się, że obiad nie ugotuje się sam, a kwiatki wymagają podlewania częściej niż raz na miesiąc (nawet jeśli to są kaktusy).
   Łudzę się nadzieją, że do tej samodzielności przygotowywałam się całe życie. Że chociaż wiele rzeczy mnie zaskoczy to może uda mi się zrozumieć jak to wszystko działa. Ale czy to da się zrozumieć?

sobota, 26 sierpnia 2017

Lubię taki spokój...

     Kto powiedział, że wieś to ciche miejsce? W porównaniu z dużym miastem pewnie jest ciche, ale tak naprawdę zewsząd dochodzą różne dźwięki. Szczególnie latem. Ale panuje tu pewnego rodzaju spokój. Wieczorem, szczególnie pod koniec sierpnia, wszystko się wycisza. Słychać tylko świerszcze, które grają swoją melodie. I psy, które szczekają, bo szczekać lubią.
     Nie wyjeżdżam w dalekie podróże. Nie zwiedzam różnych krajów. Sporadycznie wyjadę na jakiś kilkudniowy wypad... gdziekolwiek. Bo stąd wyjeżdża się gdziekolwiek. Widziałam jednak zachód słońca zarówno w dużym mieście, jak i w górach. I wiecie co? Nigdzie nie jest taki piękny jak tutaj.
Każdy ma swoje ,,tutaj", do którego wraca. W moim tutaj, zachód słońca może chyba być we wszystkich kolorach. Dziś jest różowy. A z tym różem kontrastują drzewa, które przy tym świetle wydają się czarne. I jak tego nie kochać?
    Lubie podróżować. Lubię oglądać nowoczesne budynki i stare kamienice. Lubie przechadzać się uliczkami starówek, ale lubię też oglądać wszystko zza szyby autobusu. Lubię prostować nogi po wielogodzinnej podróży i lubię siadać po całodziennej wędrówce. Lubię też ten spokój tutaj. Gdy słychać tylko świerszcze... Gdy jest za ciepło na jesienny sweter, ale za zimno na letnią sukienkę... Lubię taki spokój, gdy nie muszę się niczym martwić. Po prostu lubię.

wtorek, 25 lipca 2017

LBA po raz drugi?

    Przez wakacje strasznie się rozleniwiłam i nie mogłam wymyślić tematów na nowe posty. A tu proszę! Korzystam z nominacji z bloga My place to relax.Chillout do LBA. Chyba drugiego LBA na tym blogu. No to zaczynamy... I czujcie się nominowani. Miło jest poznawać ciekawych ludzi. 


1. Jakiej najbardziej przydatnej rzeczy udało Ci się nauczyć?
  Może ktoś uzna to za głupie, ale nauczyłam się rozmawiać z ludźmi i poniekąd odbierać ich emocje. Chociaż może jeszcze nie nauczyłam się tego w pełni to jednak znam już podstawy. Trudno mi jest właściwie reagować na niektóre zachowania innych, przez co moje reakcje często są uważane za niegrzeczne. Z dumą mogę oświadczyć, że idzie mi coraz lepiej współczucie w nawet (a może szczególnie) w stosunkowo błahych problemach.
2. W jaki sposób można nauczyć się ufać ludziom? Masz swój sprawdzony?
   Jest na to jakiś sposób? Chyba wystarczy trafić na właściwego człowieka, który nas tego nauczy. Ja trafiłam na ludzi, którzy mam nadzieję tego zaufania nie zawiodą (przynajmniej nie poważnie, bo każdemu z nas zdarza się zawieść czyjeś zaufanie). Jeśli wiemy, że ktoś obdarzył nas zaufaniem, odwzajemniamy się tym samym lub chociaż w małym stopniu nasze zaufanie do drugiego człowieka się zwiększa.
3. Jak walczyć ze złymi nawykami?

Silna wola jest bardzo ważna, jednak mało kto ma aż tyle siły by opierać się złym nawykom. Często wystarczą takie momenty załamania tych złych nawyków np. gdy widzimy ich skutki i zdejmujemy klapki z oczu. Wtedy powinniśmy się starać zacisnąć zęby, a potem przeciwstawić się tym złym nawykom.
4. Jaką rolę pełni telewizja w życiu Twoim i Twojej rodziny?
Niestety, dość istotną. Sama telewizji raczej nie oglądam, chociaż czasem (no, może raz w tygodniu) siadam przy powtórkach zakończonych już seriali. Chociaż telewizor jest często oblegany przez resztę mojej rodziny, co jest dla nich zapewne formą odpoczynku.
5. Lepiej działać spontanicznie czy planować?

Osobiście sama wolę planować. Nie lubię nagłych zmian, do wielu rzeczy muszę się odpowiednio przygotować. Chociaż czasem działam spontanicznie to jednak zawsze widzę błędy jakie popełniłam (a nie popełniałbym ich wszystko planując). Jeśli jednak lubimy spontaniczność to lepiej działać spontanicznie. To bardzo przydatna umiejętność.
6. Czy życie jest chwilą? Jakie masz zdanie na ten temat?

    Życie jest dla mnie zbiorem chwil smutnych i radosnych. Niektóre są zaledwie chwilkami i trwają krótko, a niektóre ciągną się bez końca.
7. Jest coś czego Twoim zdaniem dorośli powinni się uczyć od dzieci?
    Wielu rzeczy moglibyśmy się uczyć od dzieci. Choćby szczerość. Dorośli wolą powiedzieć coś grzecznego, chociaż niekoniecznie zgodnego z własnymi przekonaniami. Dzieci walą prosto z mostu. Ma to swoje wady i zalety, bo gdy usłyszysz z ust dziecka ,,Ładną masz sukienkę" to naprawdę masz ładną sukienkę. Z drugiej strony gdy dziecko powie ,,Brzydko wyszłaś na tym zdjęciu" to naprawdę brzydko wyszłaś na tym zdjęciu.
8. Czy smutek zawsze jest wyrażany łzami?
    Smutek może być wyrażany na różne sposoby. Także agresją.
9. Czego w życiu na pewno chcesz spróbować?
    Chciałabym spróbować wielu rzeczy, na które jeszcze brakuje mi odwagi. Chociaż ostatnio chciałabym spróbować żyć w nowym miejscu. Ale to dopiero za kilka lat.
10. Gdzie uciekasz gdy wszystko się wali?

    Gdy naprawdę nie jestem już w stanie stawić czoła wszystkiemu, uciekam do Jaskini. Albo w jakiekolwiek miejsce, gdzie będę sama.
11. Patrząc z perspektywy czasu - doznane cierpienia wzmacniają nas czy osłabiają?
    Są takie cierpienia, które nas wzmocnią. Ostatnio sama przekonałam się jak niektóre sytuacje mnie wzmocniły. Są jednak takie demony, które mogą złamać człowieka i odebrać mu wszelką nadzieję.

Moje pytania:
1. Czy trudno jest poznawać ludzi?
2. Czy jest chwila, którą chciałbyś/chciałabyś przeżyć jeszcze raz?
3. Jakie jest najpiękniejsze miejsce, jakie dano ci szansę ujrzeć?
4. Jaką umiejętność ostatnio nabyłeś/nabyłaś?
5. Czy miłość można wyrazić tylko za pomocą słów ,,Kocham cię"?
6. Jaka jest twoja reakcja na stres?
7. Ile kilometrów pokonałeś idąc?
8. Słowa, które najbardziej utkwiły ci w pamięci to...
9.Jaki jest najlepszy sposób na pocieszenie kogoś?
10. Książka/film/serial/cokolwiek z dzieł, co miało wpływ na twoje życie to...
11. Jakie osoby miały największy wpływ na twój charakter?

piątek, 16 czerwca 2017

Demony

     Uśmiechnięci. Posępni. Obojętni. Altruiści. Egoiści. Egocentrycy. Zabiegani. Nierozważni. Nieporadni. Leniwi. Wszyscy. Wszyscy mamy swoje demony, które zamykamy w klatkach. Żeby się nie wydostały. Żeby nie próbowały wejść z buciorami w nasze życie (po raz który?). Zamykamy je w klatkach, jednocześnie zamykając pewniej rozdział w swoim życiu. Czasem jednak te demony wystawiają swoje okropne łapska poza kraty klatki i przypominają o swojej obecności. Wtedy je widać. Wystarczy tylko spojrzeć...
When you feel my heat
Look into my eyes
It's where my demons hide
It's where my demons hide
Don't get too close
It's dark inside
It's where my demons hide
It's where my demons hide*

    Każdy ma swoje własne piekło, prawda? I choćby piekła dwóch ludzi były niesamowicie podobne to i tak nie są identyczne. Demony są różne. Różni są ludzie. Dlatego słowa ,,wiem, co czujesz" czy ,,wszystko będzie dobrze'' irytują najbardziej. Jak możesz wiedzieć, co czuje skoro nie śniłeś moich koszmarów? Skąd wiesz, że wszystko będzie dobrze, skoro nie podróżujesz w czasie i nie byłeś w przyszłości?  Wreszcie udaje się zamknąć demony w klatkach, odpędzić koszmary i jakoś ruszyć do przodu. Najpierw powoli, potem coraz szybciej. Tylko w którymś momencie złe wspomnienia przedzierają się przez nasz mur i demony wracają. Wystarczy spojrzeć w oczy. Nie musimy wiedzieć jakie są to demony. Wiemy tylko, że są. I co wtedy? Próbować przypomnieć o demonach? Ignorować je? Jak pomóc, samemu skrywając tajemnice? Czasem wystarczy tylko przypomnieć o swojej obecności. Czasem. A czasem trzeba pokazać jak się od tych demonów uwolnić. A czasem wystarczy być.

* Imagine Dragons -Demons

piątek, 2 czerwca 2017

Góry

      Pokonywaliśmy kilometry zaciskając zęby. Każdy krok zbliżał nas do celu. Wokół nas unosił się zapach gór zmieszany z delikatnym zapachem potu. Mijaliśmy kolejne elementy dzikiej natury. Nieujarzmionej, która wysyłała nam kolejne przeszkody do pokonania. Stykaliśmy się ze światem do tej pory nie znanym. Ubrania lepiły się nam do ciała. Momentami padał deszcz, który pobudzał przyrodę wokół nas. Wtedy nasze ciała pokrywały kroplę wody. Rzeka pędziła swoim rytmem. Gdy mieliśmy wystarczająco sił, śmialiśmy się i rozmawialiśmy. Pod nogami prześlizgiwały się jaszczurki i owady, a nad głową śpiewały ptaki. Wszystko wokół nas żyło. Przeżywaliśmy przygodę. Docenialiśmy naturę. Obserwowaliśmy świat. ~~ Tak mogłabym to opisać, ale to nie byłaby prawda. A może opisałabym ją tylko w nieco piękniejszy sposób? Prawda była jednak inna....
     Pokonywaliśmy kilometry zaciskając zęby i powstrzymując przekleństwa. Każdy krok zbliżał nas do celu, chyba że stanęło się źle i ześlizgiwało z kamieni lub zaczepiało o konar. Wokół unosił się zapach natury, której nie czułam z powodu kataru. Mijaliśmy kolejne elementy natury ujarzmionej przez człowieka. Jak tygrysa uwięzionego w klatce, który pożera ludzi tylko wtedy, gdy wsadzi mu się rękę do klatki lub gdy ta klatka ma złe zabezpieczenia. Stykaliśmy się ze światem, który mógłby być nieznany. Mógł, ale większość już przynajmniej raz się z nim spotkała. Ubrania lepiły się nam do ciał, bo byliśmy mokrzy od potu. Momentami (czyli przez ostatnie kilka kilometrów) lało jak z cebra, a deszcz pobudzał naturę wokół nas. Śmialiśmy się, rozmawialiśmy i czasem nie daliśmy rady powstrzymać przekleństw. Pod nogami prześlizgiwały się różne wspaniałe zwierzątka, na których widok dziewczęta piszczały. Głównie ze strachu, ale okrzyki zachwytu też się zdarzały. Wszystko wokół nas żyło. No, może poza tym dość sporym niekoniecznie ruchliwym zwierzątkiem, które najwyraźniej padło gdzieś niedaleko i którego zapach przebił się przez katar. Przeżywaliśmy przygodę na wytyczonych ścieżkach. Docenialiśmy naturę, którą pozwolono nam zobaczyć. Obserwowaliśmy świat ujarzmiony, ale wciąż niebezpieczny.
       Spotkanie z górami bolało. Po ostatnich przeżyciach ten ból był jednak pozytywny. Oderwana od rzeczywistości krążyłam nad ziemią jak zbłąkana dusza. Przebyte kilometry przybliżyły mnie do ziemi. Po kilku ostatnich dniach widzę w lustrze kogoś innego. Może to opalona skóra to powoduje? Może inna fryzura? Nie mam pojęcia. Mogą to też być oczy, które zobaczyły pewne rzeczy. Rzeczy, które zmieniają człowieka.

Some had scars and some had scratches
It made me wonder about their past
And as I looked around
I began to notice
That we were nothing like the rest*

        Poznaję społeczeństwo od środka. Uczę się być jego częścią. Poznaję historie innych ludzi i akceptuję je. Lubię ich. Lubię z nimi przebywać i jestem w stanie robić to dłużej niż dotychczas. Nabieram pewności siebie. Zmieniam priorytety. Staję się jak góry- ujarzmione, ale wciąż w pewnym stopniu dzikie. Nie boję się iść dalej. Pokonuję kilometry ze świadomością, że piękny jest nie tylko cel, ale także to, co mijam. Obserwuję świat. Nawet, jeśli ubranie lepi mi się do ciała, plecak ciąży coraz bardziej, a kamienie boleśnie wbijają się w stopy. Obserwuje to, co mogę zobaczyć, ale wciąż staram się zaglądać w zagłębienia skał czy nory wykopane w ziemi. Przyglądam się zwierzętom gdzieś poza ogrodami zoologicznymi. Opłukuję dłonie w małej rzeczce i przechodzę przez rwące potoki. Nawet jeśli nie będę taka jak inni ludzie to przecież jestem wyjątkowa. Jestem wyjątkowa jak siedem miliardów ludzi na tym świecie. Jestem kamieniem, który rani wędrowca w dłoń. Nie tym, co leży w ogrodzie jakiegoś domu i jest śliczny, gładki. Jestem tym ostrym, leżącym gdzieś w potoku, którego krawędzie są postrzępione, a powierzchnia zarysowana. Mam blizny i otarcia, którymi naznaczyły mnie góry.
       Jesteśmy częścią natury. Natury, która wciąż w pewnym stopniu pozostaje dzika. Jesteśmy fragmentami szczytów, które tworzą pasma gór. A góry to część natury. Jesteśmy częścią natury. Nie zapominajmy o tym.


*Of Monsters And Men - Mountain Sound

sobota, 13 maja 2017

Będzie dobrze

22:12, piątek. Po całym tygodniu powinnam zasnąć dość szybko. Jestem zmęczona, ale mimo to wciąż przeglądam kolorowe strony. Bez celu. Bez prób zrozumienia ich treść. Zmęczenie odczuwam jak przez barierę. wszystko odczuwam jak przez barierę.
23:08 piątek. Kładę się do łóżka mając pustą nadzieję, że może tym razem zasnę szybko. Nastawiam budzik na 9.30, żeby nie przespać całego dnia. Bo kiedy wreszcie zasnę to będę spać do południa. A wtedy stracę resztkę szans na racjonalne myślenie.  Dzień za dniem, godzina za godziną, modlitwa za modlitwą. Wszyscy mówią, że będzie dobrze. Kiwam głową i uśmiecham się. Będzie dobrze. Będzie dobrze. Powtarzamy to jak mantrę. Codziennie. Będzie dobrze. Musi być. Innego wyjścia nie ma. Już dawno przestałam szukać odpowiedzi na pytania typu ,,Dlaczego?". Tak najwyraźniej musi być. Jednak są rzeczy, których nie da się przyjąć ze spokojem. Staram się zachować jakikolwiek opanowanie, żeby nie wariować ze strachu. Rano ubieram maskę, której mina mówi ,,Będzie dobrze" i wychodzę. Pod tą maską wciąż pozostaje bezsenność, strach, niepokój i ukrywane łzy. Jednak pocieszający uśmiech wszystko ukrywa. Tylko oczy są jakby inne... Zamyślone. I gdy te zamyślone oczy patrzą w inne oczy, też widzą maskę. Kolejną.
Przeraża mnie fakt, że im więcej wiem o chorobach, schorzeniach, mutacjach itd. tym bardziej martwię się o bliskich. Jednocześnie nie mogę się powstrzymać przed szukaniem informacji, żeby nie żyć w nieświadomości. To nic śmiertelnego,prawda? Tyle udało mi się ustalić. Ale nie muszę nigdzie szukać, żeby wiedzieć, że to poważne. Ty boisz się sto razy bardziej od nas. Staramy odciągnąć twoje myśli od zmartwień. Wszyscy udajemy, że jest w porządku. Tylko w naszych głosach słychać strach. Śmiech jest niby naturalny, ale pobrzmiewa w nim jakaś drobina bólu i stresu.
24.38, sobota. Dzień za dniem. Godzina za godziną. Modlitwa za modlitwą. ,,Będzie dobrze" za kolejnym ,,Będzie dobrze". Dziś w nocy też tak będzie. I jutro. Pojutrze. Każdego dnia, dopóki wreszcie będzie dobrze.
                   

niedziela, 30 kwietnia 2017

Kosmos, książki i żelki

I know which place I'm from,
I know my home,
When I'm in doubt and struggling,
That's where I go,
An old friend can give advice,
When new friends only know a half story,
That's why I'm always keep them tight,
And why I'm okay,*
   Życie się zmienia, ale pamiętam skąd pochodzę. Ludzie przychodzą i odchodzą... Czasem tak szybko, że nie pamiętam nawet ich imion i twarzy. Niektórzy zostają na dłużej. Niektórzy zostają na zawsze...
    Ludzie się śmieją i mówią, że przyjaźń damsko-męska nie istnieje. Ja się śmieję i mówię, że nie znają mnie i Kumpla. Oni się śmieją i mówią ,,friendzone". A ja tylko przewracam oczami. To, że nie protestuje nie znaczy, że to prawda. To, że nie protestuje znaczy, że przez kilkanaście lat słyszałam takie teksty codziennie. Pozwolenie ludziom wygadać się jest znacznie łatwiejsze niż jakakolwiek dyskusja. Jak już nas poznają to chyba zaczynają łapać jak to wszystko wygląda. Chyba, bo żeby zacząć to łapać trzeba znać całą historię, a nie tylko połowę...
   Wszystko zaczęło się od kosmosu. Dzieci to dzieci. Są takie, które będą interesować się nauką i są takie, które wolą zająć się w tym czasie lalkami i samochodami. Trafiłam na grupę, gdzie dzieci jednak wolały zabawki. Lalki były okej, ale ileż można urządzać przyjęcia z tłumem Barbie i tylko jednym Kenem? Dinozaury były lepsze. Dużo lepsze. Bo przecież (teoretycznie) na każdym kawałku ziemi może ukrywać się nie do końca żywy dinozaur! Problem był w tym, że nikt nie chciał słuchać o moich dinozaurowych obserwacjach. Nikt, poza nim... On słuchał. Mało tego! Odpowiadał! No dobra, ale jaki związek mają dinozaury z kosmosem? Szczerze to nie mam pojęcia. Wiem tylko, że dyskusje o prehistorycznych stworach szybko zeszły na dalszy plan i pojawił się kosmos... I było okej.
      Potem były książki. Sytuacja była podobna jak z dinozaurami. Dzieci jednak wolały filmy. On zresztą też. Pojawił się nowy temat ,,filmy vs książki". Ostatecznie po żmudnych miesiącach badań i obserwacji okazało się, że czytanie książek jest zaraźliwe.  Wtedy dyskusję przerodziły się w rozmowy o książkach. I było okej.
     Teraz dyskutujemy o ludziach. Są ciekawi, ale chyba jednak trochę od nich odstajemy. Jemy żelki, żartujemy (bo przecież czarny humor śmieszy najbardziej), narzekamy na to, na co narzekać może młodzież i dyskutujemy o naszych dziwactwach. I jest okej. 
    Gdy mam jakiś problem ludzie podają mi absurdalne propozycje rozwiązania go. Znaczy- dla nich te strategie są chyba całkiem logiczne, ale nie dla mnie. A on? On wpada na pomysł, który był mi potrzebny. Pomysł, na który ja nie byłam w stanie wpaść. Gdy kończymy lekcję nie zastanawiamy się nad jutrzejszym dniem. Zastanawiamy się jakie żelki wybrać. Poznając nowych ludzi wiemy kogo polubimy. Nikt nie rozumie jego pomysłów, ale ja tak. Umiem odczytać jego pismo. On umie odczytać moje notatki (bo przecież to logiczne, że działania z matematyki piszę się w kształcie litery U). Obrażamy się jak mało kto. Ale te przezwiska mają zupełnie inne znaczenie. ,,Jak możesz tego nie rozumieć, ty mało inteligenty osobniku (w domyśle wstawcie tu rzeczownik na i.....)?!" znaczy tak naprawdę ,,Dobra, wytłumaczę ci to jeszcze raz". ,,Przypomnij dlaczego się z tobą zadaję?" i ,,Bo nie masz innych znajomych" to dosłownie ,, Zadaję się z tobą dlatego, że ludzie są zbyt normalni". I jest okej.
     Jest taka seria, do której mam sentyment - Dary Anioła. Występują tam Parabatai*. Gdybyśmy żyli w świecie Nocnych Łowców on byłby moim parabatai. 
    Kiedyś nasze drogi się pewnie się rozejdą. Będzie ciężko. On jest trochę takim mostem między mną i światem, którego nie rozumiem. Prawie w każdej książce główny bohater ma przyjaciela... Przyszłością pomartwię się jednak kiedy nadejdzie. Dziś jest teraźniejszość. Dziś jest okej.

*Lukas Graham - Mama Said
*Parabatai to takie pokrewieństwo dusz, ale lepiej wytłumaczy wam to wujcio Google